EN
„Teksty Drugie. Teoria literatury, krytyka, interpretacja” to dwumiesięcznik literaturoznawczy wydawany od 1990 przez Instytut Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk we współpracy ze Stowarzyszeniem Pro Cultura Litteraria
EN

2013 nr 5: Quodlibet

2013 nr 5: Quodlibet

Spis_5_2013 .pdf (0.02MB)

Wstęp

Anna Nasiłowska "... a muzom"

Wprowadzenie terminu intertekstualność wiele zmieniło w teorii literatury: każdy tekst zaczęto postrzegać jako element rozległej sieci aluzji i nawiązań, a czytanie go w oderwaniu, jedynie pod kątem wewnątrztekstowych relacji stało się po prostu wyborem interpretacyjnym, który wyjaśni tylko sposób organizacji tekstu. „Teksty” pierwsze rozwijały się w kręgu teorii strukturalistycznych; „Teksty Drugie” od początku znalazły się w środowisku teorii interpretacji w różny sposób pokazujących relacje między tekstami, sama „literatura” zaczęła być rozumiana jako zjawisko uruchamiające wielorakie odniesienia, nieomal galaktyka wewnętrznych cytatów i aluzji, które zwielokrotniają znaczenie, nadając tekstowi charakter interwencji w dyskurs. Bardzo często pojawiała się w związku z tym teza o literaturze jako systemie zamkniętym, skoncentrowanym na relacjach wewnętrznych.

            Jeśli jednak takie rozumienie literatury uznamy za w miarę oczywiste, zgodne z przyjętą opinią czym jest fenomen literatury, powinny stąd płynąć dość poważne wnioski dotyczące nauczania szkolnego. Więc tu cię boli! – mógłby wykrzyknąć ktoś. Jasne, że tu, stale. Sprawa jest tak ważna i podstawowa, że nie należy pozostawiać jej dziennikarzom i specjalistom od reformowania oświaty, wielokrotnie już poświęcano „nienowoczesne” lektury, bynajmniej nie zastępując ich „nowoczesnymi”, ale po prostu ograniczając zakres nauczania do chudziutkiej listy podstawowej. I jeszcze dalej, dziennikarze postulują zastąpienie lektur czytadłami w rodzaju Harry’ego Pottera. Niedawna awantura medialna pod hasłem „usuwają Pana Tadeusza z zestawu lektur” okazała się, całe szczęście, medialnym zawirowaniem sezonu ogórkowego, który przedłużył się do września. Tendencja pozostaje jednak ta sama: nie ma czasu, trzeba ciąć listy lektur, bo młodzież nie nadąża, a archaiczne książki nie przystają do jej doświadczeń (ciekawe, do jakich przystaje Harry Potter). Innym dyżurnym tematem prasowym są coroczne wyniki badań czytelnictwa pokazujące bardzo mizerne miejsce Polski w rankingu europejskim i kurczenie się grupy osób mających regularny kontakt z książką, także edukacyjną, tyle że temat ten zwykle pojawia się w innej porze roku. Fakty pozostają jednak ze sobą powiązane, dodajmy też, że spadek czytelnictwa w Polsce nastąpił w okresie ogromnego wzrostu liczby osób studiujących, choć przecież powinno być odwrotnie, dojście do wskaźnika wyższego wykształcenia 29,5% (dane GUS za 2012 rok) powinno pociągnąć za sobą wymierny wzrost czytelnictwa.

            Nauczanie literatury to nie kwiatek do kożucha, ale sprawa poważna, która owocuje w całym dalszym życiu. Im krótsza lista – tym mniej szans na rozumienie wewnętrznych zależności intertekstualnych. Każda kultura ma właściwy sobie zasób cytatów, które powinny być rozpoznawalne i coś uruchamiać: uczenie czytania zaczyna się od przyswajania pewnej bazy. „Sobie śpiewam a Muzom” – to cytat z Kochanowskiego, który żyje we współczesnej polszczyźnie jak związek frazeologiczny. Występowanie „a” w funkcji współczesnego „i” nie da się inaczej wyjaśnić jak nawiązaniem. Wrzucenie frazy w Google daje w ciągu kilku sekund niezliczone odniesienia. Wśród najdziwniejszych, jakie się pokazały, notuję: „W Białymstoku odśnieżali sobie a muzom”; pewien portal konsumencki zamieścił też post zatytułowany „nakazy a muzom”, pokazując liczne martwe przepisy, poczynając od regulacji dotyczących zachowań psów. Otóż w pewnym stanie USA ponoć jest przepis zakazującym szczekania po 19.00, u nas psy powinny wychodzić wyłącznie w kagańcach i na smyczy, zabrania im się także sikania na miejskich trawnikach, choć każdy wie, że tak nie jest. Poza tym działalność „a muzom” zarzuca się politykom, którzy oderwali się od życia. A więc nie tylko literatura jest intertekstualna, intertekstualnością żywi się także publicystyka, wypowiedzi prasowe i dziennikarskie. Przyznaję, nie byłam świadoma, w jakim stopniu, póki nie zapytałam Wujka Gugla.

            Bajki Krasickiego żyją we współczesnej prasie w postaci porzekadła: „Wśród najlepszych przyjaciół psy zająca zjadły”. Ostatnio używając tego odwołania, komentowano wydarzenia sportowe, ale także: likwidację jednostki wojskowej w Łomży oraz sprawę zakupu amerykańskich rakiet Patriot, tę ostatnią – ironicznie, przestrzegając przed ograniczeniem pakietu dodatkowego wyposażenia. Cytują wszyscy, niezależnie od opcji, prawicowa „Fronda” z komentarzem „jak mówi staropolskie przysłowie…”

            Mickiewiczowskie frazy są przywoływane jeszcze częściej, nawet takie, co do których można by mieć podejrzenia, że z trudem zniosą współczesny kontekst, a pochodzą z utworów, które ustaliły ich znaczenie. A jednak! „Wiek męski, wiek klęski” to świetny tytuł do artykułu o przegranej drużyny, która kiedyś święciła triumfy, albo bon mot do oceny kolarza, który ma najlepsze lata za sobą. Ale nada się także w branży medycznej, znalazłam sytuację, gdy „wiek męski, wiek klęski” ozdabiał artykuł o andropauzie i zaletach kuracji testosteronem, co klęskę ma przekuć w umiarkowany sukces. Na pewnym blogu wraz z odwołaniem do Mickiewicza pojawiało się wyznanie o samotności niemłodego geja, który bezskutecznie szuka swojej wielkiej miłości. Także tym cytatem przestrzegano Donalda Tuska przed zbytnią wiarą w siebie. A więc aktualizacje odwołań intertekstualnych we współczesnym języku publicystycznym nie mają nic wspólnego z pierwotnymi kontekstami użycia frazy.

            „Ciemno wszędzie, głucho wszędzie” – pomagało nazwać sytuacje oczekiwania na wyniki wyborów oraz jesienny nastrój, określany także jako „jesienna deprecha”. Z kolei „a kysz!” ilustrowało apel: „odczepcie się od in vitro”. „Słowiczku mój, a leć, a piej!” było przywoływane w kontekstach: nauczania matematyki oraz obyczajów lemingów, oczywiście nie tych prawdziwych, ale miejskich. Znalazłam też w „Gazecie Krakowskiej” (via Google) taką oto inwokację: „Bariero, ty jesteś jak zdrowie!”. Chodziło nie o barierki, co jeszcze dałoby się zrozumieć, ale o opłaty za parkowanie, regulowane na pewnym poziomie. Autor dowodził, że usunięcie ograniczenia nie byłoby słuszne. Tego kryptocytatu użyła też Barbara Wachowicz w tytule swojej książki, reklamowanej jako podróż „Z Mickiewiczem nad Wilią, Niemenem i Świtezią; ze Słowackim w Krzemieńcu; z Orzeszkową nad Niemnem”, ale tu mamy do czynienia z intertekstualnością literacką i na temat. Cytaty z Ody do młodości pojawiły się w bardzo różnych kontekstach. „Bez serc, bez ducha” byli sportowcy, urzędnicy i oczywiście politycy; „urzędasy bez serc, bez ducha” – tak apelowano o więcej pieniędzy na pomoc rodzinom, mimo że forma „bez serc” jest synekdochą i nie występuje w potocznej polszczyźnie. Przywołanej frazy, mimo zachowania retorycznej, sztucznej formy zwykle nie traktowano jednak jako cytatu, występowała bez cudzysłowu, z podpisem tego, kto właśnie jej użył: na przykład ksiądz Stanisław Małkowski taką złotą myśl umieścił na początku swojego nagrania na YouTube i opatrzył datą z 2012 roku. Kryptocytaty są używane niezależnie od opcji politycznej, powszechnie: od narodowców po „Gazetę Wyborczą”.

            Ze „Złotniczeńkiem” Lenartowicza jest inaczej, potrafię tu wskazać nawiązania poetyckie – w wierszu Lenartowicz Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej (a także w jej korespondencji), a ostatnio u Joanny Mueller. Kto wie jednak, czy wiersz Lenartowicza nie podtrzymuje skłonności do zdrobnień, których wielość stanowi o urodzie polskiego języka. Nieco gorzej jest z obecnością cytatów z prozy, bardzo mocno wrył się jednak Żeromski ze „szklanymi domami” i „rozdartą sosną”.

            Płynie stąd wiele ciekawych wniosków:

  •  Pierwszy: jak pan Jourdain nie wiedział, że mówi prozą, tak wielu współczesnych publicystów i dyskutantów nie wie, że mówi poezją. Co więcej, tylko „niektórzy lubią poezję”, by dopowiedzieć frazą Szymborskiej.
  • Drugi: warto by zmienić powtarzaną do znudzenia mantrę: „dzisiejsza kultura nie jest literaturocentryczna” na coś lepszego, skoro nawet rozumienie wiadomości sportowych, a z całą pewnością ich tworzenie wymaga kojarzenia klasycznych cytatów
  • Trzeci: intertekstualne gry uprawia nie tylko literatura i nigdy nie była ona systemem zamkniętym, wręcz przeciwnie, jej siła polega na zaskakującej obecności w wielu kontekstach.

16 Styczeń 2014
Korzystając ze strony wyrażacie Państwo zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies. W każdej chwili możecie Państwo zmienić ustawienia cookies a także dowiedzieć się na ich temat więcej. Kliknij tutaj Nie pokazuj więcej tej informacji